Przejdź do głównej zawartości

Przygody szewca ;-)


Bardzo podobają mi się buty wykonane na szydełku - sandały, klapki, espadryle, naoglądałam się tego mnóstwo w internecie. Postanowiłam wreszcie spróbować bo nie dały by mi spokoju, chociaż mam duże wątpliwości co do ich "noszalności" :-)

Kupiłam zwykłe, tandetne japonki za 5 zł ;) poobcinałam górę i dorobiłam część szydełkową. Początkowo miały to być sandały z gumką na pięcie, ale okazało się że taki model nie trzyma się na stopie wcale.

Zostały więc japonki - trochę uszlachetnione. Od spodu przyszyłam małe guziczki żeby się ta góra w dziurkach trzymała.


 Na zdjęciach prezentują się bardzo dobrze! :-) Wartość użytkowa jest dyskusyjna bo dzianina jak wiadomo się naciąga i obawiam się że po krótkim używaniu będą nie do noszenia.
Ale koszt niewielki, pracy też niezbyt wiele - a jakie oryginalne :-)
To nie koniec mojej przygody z szydełkowymi butami. Znalazłam swego czasu stronę Sophie and Me - autorka robi prawdziwe cuda! Sama nawet robi do tych butów podeszwy ze sznurka. Opis wykonania można zakupić na Raverly. Tylko tu już jest więcej pracy a ja dalej mam wątpliwości jak długo w takich butach się pochodzi...

Poszłam więc na skróty i kupiłam gotowe podeszwy do espadryli firmy Prym.
Dzisiaj przyszły. Nie wiem jeszcze czy moje espadryle będą zrobione na szydełku czy jednak uszyte, albo kombinacja tych dwóch sposobów.






Tymczasem, głównie żeby wypróbować sposób przyszycia góry do podeszwy zrobiłam kapcie. I znowu - kupiłam taniutkie klapki w markecie, odcięłam wierzch i dorobiłam nowy na szydełku. Ponieważ to maja być kapcie wzięłam do tego grubą wełnę (po przyszycia - nitkę bawełnianą).
 Robiłam już takie wcześniej - TUTAJ - ale bez sztywnej podeszwy. Chodziłam w nich przez całą zimę i bardzo jestem zadowolona. Nie wiem czy lepsze są w połączeniu ze sztywną piankową podeszwą - nie wykluczone że zmienię je jednak na miękką filcową wkładkę tak jak poprzednie. No ale na zdjęciu całkiem, całkiem! :-)

Byłabym zapomniała - już kiedyś próbowałam robić sandały na szydełku, tylko wtedy zostawiłam oryginalne paski z tworzywa pod spodem - KLIK.

Komentarze

  1. Japonki moga byc robione hurtem i latem na plażę, na leżaku codziennie nowe ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najbezpieczniej umocowac azurek na oryginalnych japonkach.Efekt ten sam,a jest pewnosc,ze pozyja dluzej.
    Pozdrawiam
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja od dawna myślę nad szydełkowymi botkami, ale ciągle nie mam czasu zabrać się do tego projektu.
    Twoje pomysły mnie zainspirowały, może teraz się zmobilizuję...

    OdpowiedzUsuń
  4. japonki super, dodam zwykłej nici do bawełny i nie będzie się rozciągać, w poniedziałek idę do taniego po japonki

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komentarz będzie widoczny na stronie gdy go przeczytam :-) (włączone moderowanie komentarzy)

Popularne posty z tego bloga

Komplet ombre szaro-czarny.

Czapka Smerfetka

La Mare